Sport i motywacja

14Lip

Ahoj, wakacyjna przygodo!

Upalne lato panuje dookoła, a szkolne korytarze opustoszały. Wakacje to okres błogiego odpoczynku dla całej rodziny. Zamierzacie go spędzić na gorącej plaży? A może będziecie zwiedzać stare miasta? W obydwu wypadkach warto przygotować się do urlopu starannie!

Wakacje

„Dlaczego?”, zapytacie zapewne. Czy nie lepiej wyjechać spontanicznie, nie martwiąc się o jutro? Owszem, można tak uczynić, ale wtedy szykujcie się na stres większy może nawet niż na co dzień w pracy. Podczas urlopu sprawdza się bowiem stara dewiza: „przezorny zawsze ubezpieczony”.

Zacznijmy od dokumentów – o ile w Europie dowód osobisty wystarczy, na dalsze podróże nieodzowny jest paszport, i to aktualny! Warto się też zaopatrzyć w ksero tych dokumentów – kto wie, czy nie padniemy ofiarą kradzieży, albo po prostu je zawieruszymy. Lepiej dmuchać na zimne.

Jeśli chodzi o ubrania, wiele zależy od tego, w jaki region świata się wybieramy. Czy jednak będzie to miejsce upalne czy raczej zimne, warto pamiętać o kilku sprawach. W naszym bagażu powinny dominować rzeczy nie wymagające prasowania. Zabierzcie ze sobą wygodne obuwie. Również nakrycie głowy nie zaszkodzi, jeśli zamierzamy spędzić dużo czasu w promienicach słońca.

Na wakacje powinniśmy jechać z dobrze zaopatrzoną kosmetyczką. Najpotrzebniejsze rzeczy to żel pod prysznic, szampon do włosów, dezodorant, pasta do zębów oraz balsam do opalania. Oprócz kosmetyczki w bagażu MUSI się znaleźć także apteczka. Nigdy nie wiadomo przecież, co może się wydarzyć po drodze. Nawet małe zadrapanie musimy traktować z odpowiednią dozą uwagi. Podczas urlopu zdarzają się przeziębienia i biegunki – pamiętajmy o lekach na nie! Do tradycyjnej zawartości apteczki dodajmy jeszcze balsam na oparzenia słoneczne – nigdy nie wiadomo, czy komuś z rodziny nie zaśnie się prażącym słońcu…

Tradycyjnie ważną częścią wakacyjnego bagażu jest aparat fotograficzny. Bo przecież zdjęcia, które przywieziemy z wakacji będą później atrakcją naszych towarzyskich spotkań! Dzisiaj aparat w zasadzie połączył się z telefonem. Może to i dobrze? Co prawda odradzam częste dzwonienie podczas urlopu – to czas na odpoczynek przecież – Warto jednak odezwać się do rodziny i przyjaciół czasami. Choćby po to, żeby im powiedzieć, że dojechaliśmy bezpiecznie.

Wreszcie pamiętajmy o najważniejszym składniku wakacyjnego bagażu. Z uśmiechem na ustach i dobrym humorem nawet najmniej udany urlop może się zamienić w przygodę naszego życia!

28Cze

Master Puffin zaprasza na skateboarding!

  Skoro pogoda dopisuje, nie ma co siedzieć w domu! Siadajmy na rower, hulajnogę, bądź… deskorolkę. Tak! Przyznam szczerze, że sam ostatnio odkrywam uroki skateboardingu. Bardzo chciałbym się z wami podzielić garścią informacji na temat mojego nowego hobby.

deskorolka-link

  Deskorolka jaka jest, każdy widzi. Ot wygięta drewniana sklejka pokryta papierem ściernym, posiadająca do tego cztery kółka z łożyskami mocowanymi do dwóch osi. Jej budowa jest oczywiście bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, mnie jednak bardziej zainteresowała historia deskorolki. Ponoć ponad sześćdziesiąt lat temu zaprojektowali ją fani windsurfingu, którym nie wystarczało już szusowanie pośród fal! Postanowili przenieść swoje hobby również na suchy ląd i od razu okazało się, że taki sport to zupełnie inna para kaloszy…

Ewolucje, jakie można wykonać przy pomocy deskorolek doprawdy zapierają dech w piersiach. Airstick, liptricks, pogo – to tylko kilka obco brzmiących nazw. Nic Wam nie powiedzą, aż dopóki nie zobaczycie, co robi doświadczony skater na rampie. Skoki, obroty, półobroty, salta – wielokrotne drwiny z grawitacji uchodzą użytkownikom deskorolek na sucho. Oczywiście muszą być odpowiednio zabezpieczeni. Nawet najmłodsi adepci skateboardingu powinni nosić kaski i ochraniacze, nie mówiąc o odpowiednim obuwiu.

Skateboarding to nie tylko deskorolka. Skaterzy mają swoją własną subkulturę oraz sposób ubierania. Słownik nazw powietrznych ewolucji na deskorolce jest długi. Raczej nie da się go przyswoić w jeden wieczór. Mimo to gorąco namawiam do zabrania się za ów sport. Jeśli uwielbiasz aktywność fizyczną, a Twoje stopy wręcz pragną oderwać się od ziemi, spróbuj skateboardingu. Gwarantuję, że to rozrywka z jaką dotychczas nie miałeś do czynienia!

21Cze

Kiedy piłka nożna zdobywa świat

Są takie dni, na przykład w okresie Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej, kiedy można odnieść wrażenie, że cała nasza planeta wygląda jak owa piłka. Wszyscy rozmawiają tylko o jednym, a na ulicach słychać bez przerwy głośne kibicowanie. Jak tu nie dać się przytłoczyć?

Puffins-poluk-21.06-link

Otóż, jak mówi stare przysłowie, „jeśli wejdziesz między maskonury, musisz krakać jak i one”. Zamiast bronić się rękami i nogami, może po prostu daj się ponieść emocjom i również zacznij kibicować narodowej drużynie! Co? Twierdzisz, że nie znasz się na piłce nożnej i masz problemy z niektórymi jej przepisami? Bez obaw, choć jestem ptakiem, wiem co nieco na ten temat. Spróbuję trochę przybliżyć ów szlachetny sport.

Zacznijmy od tego, że w piłkę nożną grają dwie drużyny po 11 zawodników. Gra polega na strzelaniu bramek bez pomocy rąk. Tych może używać jedynie bramkarz, który obrębie pola karnego chwyta piłkę. Mecz wygrywa drużyna, która strzeli więcej goli, gol zaś pada w momencie, kiedy piłka przekroczy linię bramkową między słupkami bramki. Łatwe, prawda? Jest kilka dodatkowych zasad, które sprawiają początkującym kibicom szczególnie dużo problemów.

Zagadkowym panem, który biega obok pozostałych 22 zawodników na boisku, jest sędzia piłkarski. To on, wraz z sędziami bocznymi, czuwa nad prawidłowym przebiegiem spotkania. Wskazuje, po kogo stronie pozostaje piłka, zwraca też uwagę na nieprzepisowe zagrania zawodników. Za te ostatnie może ich ukarać żółtą (ostrzeżenie) lub czerwoną kartką (zejście zawodnika z boiska). Jak widzicie, sędzia to całkiem poważny typ!

Pozycja spalona – król niezrozumiałych przepisów! „Spalony” występuje wtedy, kiedy w momencie podania piłki do atakującego piłkarza, jest on bliżej bramki rywali, niż zawodnicy broniący z drużyny przeciwnej. Oczywiście nie bierzemy tu pod uwagę bramkarza przeciwników! Swoją drogą czasami zastanawiam się, jakby wyglądał mecz, gdyby zlikwidowano „spalonego”…

Stałe fragmenty gry – aut, rzut rożny, bądź karny. Tutaj muszę wam trochę namieszać głowach, ale starajcie się nadążyć! Kiedy piłka przekroczy linię boczną boiska, ma miejsce aut. Wtedy piłkę wyrzuca rękami zawodnik drużyny przeciwnej do tego, który ową piłkę wybił. Podobnie jest, gdy piłka opuści boisko przez linię bramkową, tyle że rzut rożny następuje z rogu boiska i jest wykonywany nogą. Jeśli piłkę za linię bramkową wybił napastnik strony przeciwnej, nie ma rzutu rożnego, a piłkę na nowo wprowadzi do gry bramkarz. Ufff, nadążacie? Mamy jeszcze rzuty wolne oraz karne – te zawodnicy wykonują nogami, dyktuje je zaś sędzia w razie wykroczenia jednej ze stron. Zarówno rzuty wolne, jak i karne wykonuje wtedy zawodnik drużyny przeciwnej.

Mam nadzieję, że chociaż trochę ułatwiłem Wam orientację w przebiegu meczu piłki nożnej. Pamiętajcie najwięcej doświadczenia zdobywa się w praktyce, nic więc nie zastąpi obejrzenia kilku meczów, najlepiej w dobrym towarzystwie!

31Maj

Pomysły na aktywny Dzień Dziecka

  Pierwszy czerwca tuż tuż i wielu z nas zapewne zastanawia się, jak zaskoczyć nasze pociechy. Otóż nie szukajcie dalej, Maskonur Was wyręczy! Jak zwykle mam głowę pełną pomysłów i doradzę, jak spędzić Dzień Dziecka mądrze, pysznie i przyjemnie!

rodzinka

Wiem, na co dzień często jesteśmy zabiegani i zawsze pojawia się pokusa, aby Dzień Dziecka sobie „wykupić”. Nowa gra komputerowa, książka albo film na DVD z pewnością ucieszą najmłodszych i zajmą ich na wiele godzin, musimy sobie jednak odpowiedzieć na pytanie – czy o to właśnie w Dniu Dziecka chodzi? Skoro Twoje dziecko ma swój dzień, to czy nie zasługuje na najlepszy możliwy prezent, obecność swojego rodzica w nim?

Tak więc schowaj pieniądze do portfela, przydadzą się później 😉 Teraz pomyśl, jaka forma aktywności sprawi Twojemu dziecku najwięcej frajdy?

Może piknik? Jeśli pogoda dopisze, trudno sobie wyobrazić przyjemniejszą formę spędzania czasu niż posiłek na wolnym powietrzu. Można z tej okazji upiec ciasto, albo ulubione croissanty naszego malucha. Piknik to także doskonała okazja do puszczania latawców, zabawy w chowanego, albo wycieczki rowerowej, bo jakoś trzeba przecież na miejsce pełne zieleni dojechać. A co, jeśli pogoda nie dopisze? Nic straconego! Jest jeszcze przecież kryty basen – okazja do popluskania sobie jest doprawdy trudna do odrzucenia.

Masz ochotę na bardziej inspirujące popołudnie? Przejrzyj repertuar okolicznych teatrów, może jakieś przedstawienie rozbawi Twoje dziecko lub poszerzy jego horyzonty. Takim samym celom posłuży wizyta w muzeum albo w kinie. Jeśli trafnie wybierzesz film, pierwszego czerwca bawić się będzie cała rodzina! Oczywiście pamiętaj o wcześniejszej rezerwacji biletów – nie tylko Twoje maluchy świętują Dzień Dziecka 😉

Gdziekolwiek jednak się wybierzesz pamiętaj, że to Twoja obecność w tym dniu jest dla Twojej pociechy najważniejsza, masz więc obowiązek dobrze się bawić! Dlatego zaplanuj Dzień Dziecka dobrze, niech uśmiechy, a także wyborna zabawa, wyprą w nim uczucie znudzenia i rutyny!

21Kwi

Koktajl kokosowo-truskawkowy Puffins

Chcecie smacznie i zdrowo rozpocząć dzień? A może właśnie skończyliście męczący trening i Wasze mięśnie pilnie potrzebują porcji energii? Nie musicie szukać daleko, bowiem mam dla Was idealne rozwiązanie! Koktajl z wiórkami kokosowymi oraz truskawkami Puffins wnet postawi na nogi nawet największego leniucha 😉

koktajl-truskawkowy-link

Czas przygotowania: 15 minut

Ilość porcji: 4

0,4 l mleka kokosowego

0,6 l mleka lub jogurtu (można użyć roślinnych)

dojrzały banan

2 łyżki wiórków kokosowych

ewentualnie 1 łyżka miodu lub innego słodziwa

truskawki Puffins

 

Przygotowanie:

Truskawki namocz w podgrzanym mleku, tak aby stały się miękkie. W przypadku jogurtu, zalej je odrobiną ciepłej wody. W misie malaksera umieść wszystkie składniki i całość dokładnie zmiksuj. Widzisz już tę smaczną, gęstą konsystencję? Na koniec ewentualnie dodaj miód, jeżeli uznasz, że koktajl jest za mało słodki.

Smacznego!

19Kwi

Maskonur pomaga rzucić palenie

Palenie jest jednym z najgorszych ludzkich uzależnień. Dość powiedzieć, że nigdy nie ujrzycie żadnego maskonura z papierosem w dziobie. Brzydki zapach z ust, zadyszka, wreszcie pieniądze znikające z portfela – jak porzucić nałóg powodujący tak zgubne skutki?

papierosy-01

Mark Twain powiedział kiedyś: „Rzucić palenie? To łatwe. Robiłem to ze sto razy”. Niestety wiele w tym prawdy. Nikotyna ma silne właściwości uzależniające i bardzo trudno wyjść z pojedynku z nią zwycięsko, co więcej, raz pokonana potrafi wrócić po dłuższym czasie, jeszcze groźniejsza. Ale nic straconego, jeszcze możesz zawalczyć o swoje zdrowie!

Pierwszym krokiem do rozwiązania każdego problemu jest przyznanie, że ów problem istnieje. Jeśli nie masz już ochoty obawiać się nowotworu, niszczyć swojego i innych zdrowia tytoniowym dymem, musisz podjąć stanowczą decyzję, by nigdy już nie wziąć papierosa do ust. Aby utrzymać się w tym postanowieniu, dobrze jest sobie zrobić listę rzeczy, które zrobimy, gdy tylko konieczność palenia przestanie sabotować nasze zdrowie, a także stan portfela.

Metod rzucania palenia jest naprawdę mnóstwo i każdy znajdzie rozwiązanie dla siebie. Do niektórych przemawiają różne rodzaje tabletek oraz gum do żucia, innych z kolei przekonuje profesjonalna hipnoza albo terapia biorezonansowa (przy pomocy komputera – zupełnie jak w dawnych filmach science fiction!). Niezależnie od obranej drogi bardzo pomaga wsparcie rodziny oraz przyjaciół, bez którego trudno przełamać dotychczasowe nikotynowe przyzwyczajenia.

Bardzo często podnoszonym przez palaczy argumentem na rzecz dalszego palenia jest lęk o przybranie na wadze. Rzeczywiście, osoby, które właśnie odstawiły paczkę papierosów są częstymi gośćmi w kuchni. Tym bardziej należy zadbać o prawidłową dietę, aby nasza figura nie stała się pierwszą ofiarą walki z nałogiem. Zamiast papierosa weź do ust garść suszonych owoców Puffins i przekonaj się, że rzucanie palenia może być całkiem smaczne! 😉

5Kwi

Maskonur Puffins za kierownicą

Jak bardzo stresująca bywa dla nas jazda samochodem widzimy najlepiej, gdy tylko na kilka dni od niej odpoczniemy – stanie w korkach, dźwięk klaksonów, złorzeczenie na innych użytkowników szosy – to nasza codzienność. A tak niewiele trzeba, aby to zmienić!

auto

Od prowadzenia samochodu zdecydowanie bardziej wolę latanie, tak samo niektórzy ludzie wolą się poruszać pieszo albo jeździć rowerem. Niestety dostanie się do niektórych miejsc bez siedzenia za kółkiem jest niemożliwe, tak samo trudno wyobrazić sobie bez samochodu wyjazd rodzinny albo odwiezienie dzieci do szkoły oddalonej od domu o kilkanaście kilometrów. Powiedzmy sobie szczerze, użytkownikami dróg jesteśmy, czy tego chcemy czy nie, z całym dobrodziejstwem inwentarza – stresem, a czasami nawet zagrożeniem życia.

Mając już dosyć ciągłego używania klaksonów na swoich drogach, Francuzi ogłosili 5 kwietnia każdego roku „Dniem grzeczności za kierownicą”. To, jak szybko owo nietypowe święto przyjęło się na świecie, najlepiej świadczy, jak bardzo ludzie wszystkich krajów pragną, by ulice znów stały się miejscem uśmiechniętych twarzy, serdeczności i pełnej kultury zachowań.

Co możemy zrobić, aby owo marzenie stało się rzeczywistością? Ano, musimy zacząć od siebie!

A oto garść cennych, niczym puffinsowe owoce, porad na stresującą codzienność za kierownicą. Przede wszystkim słuchajcie w samochodzie muzyki, która Was odpręża. Nie ma to jak dobra nuta, która rozpędza chmury frustracji, prawda? Planujcie też trasy z wyprzedzeniem – duża część stresu kierowcy pochodzi z konieczności reagowania na nieprzewidziane sytuacje, których jednak przy odrobinie dalekowzroczności dałoby się uniknąć. Wreszcie mam dla Was radę najlepszą – uśmiechajcie się częściej! Uśmiech jest zaraźliwy. Właśnie dzięki niemu, a także własnemu przykładowi, uda nam się zamienić szosy w oazę spokoju, porządku oraz uprzejmości, czego Wam i sobie serdecznie życzę w ten piękny wiosenny dzień!

29Mar

Bo śmiech to zdrowie!

Dobry żart tynfa wart” mówi stare przysłowie. Dużo w tym prawdy, bo któż nie lubi się śmiać? Śmiech jest zdrowy, a w dniu takim jak pierwszy kwietnia mamy nawet swoisty obowiązek przyjmowania go i bezinteresownego dzielenia się dobrym humorem z innymi!

klałn

Skąd w ogóle pomysł na prima aprilis, dzień w którym celny żart jest wart więcej niż góra złota?

Prawdopodobnie zwyczaj tego święta, ma starożytne korzenie, na dodatek doprawione jeszcze sosem kalendarzowej rewolucji. Pod koniec XVI wieku papież Grzegorz XIII wprowadził bowiem nowy kalendarz, który wyznaczał datę początku roku na 1 stycznia. Nie do wszystkich Europejczyków ta zmiana jednak dotarła, dlatego niektórzy z nich wciąż obchodzili początek roku po staremu, 1 kwietnia. Powodowało to śmieszne sytuacje i tkwiących w średniowieczu osobników powszechnie nazywano „kwietniowymi głupkami”, nierzadko strojąc sobie niewybredne żarty z ich opóźnienia.

I tak, zwyczaj ten przetrwał do naszych czasów. Można powiedzieć, że 1 kwietnia nikt nie może się czuć bezpiecznie, bowiem zarówno media, jak i nasi znajomi nie ustaną w staraniach, aby wywieść nas w pole. Niektórzy w swoich zapędach wspinają się na prawdziwe wyżyny!

Chyba najsłynniejszym primaaprilisowym żartem była słynna audycja stacji BBC News na temat zbiorów spaghetti w Szwajcarii w 1957 roku. Wielu brytyjskich widzów autentycznie dało się nabrać na to, że spaghetti można wyhodować na drzewach. Niestety nie wszyscy wykazali się przy okazji dystansem do własnej ignorancji. W 1974 roku pewna amerykańska gazeta poinformowała czytelników, że w okolicznej rzece przez przypadek wypuszczono krwiożercze piranie. Skutecznie odstraszyło to wędkarzy od wchodzenia do wody… na kilka miesięcy, pomimo przyznania się autorów historii do jej zmyślenia. Wreszcie w 2011 roku korporacja Google ogłosiła, że maile będzie można od tej pory pisać za pomocą ruchu rąk – użytkownicy na całym świecie zaczęli dokonywać przed ekranami swoich komputerów zabawnej pantomimy zupełnie bez sensu!

A co jeśli chodzi o bardziej bliskie nam sytuacje? Możemy się pierwszego dnia kwietnia spodziewać zaklejonych czujników od myszki, zmienionych tapet na ekranie komputera, dziwnych maili, a także koleżanki i kolegów przyprawiających nas o palpitacje serca zza rogu korytarza.

W ogólnym dowcipnym ferworze pamiętajmy jednak, by nie sprawić komuś autentycznej przykrości, bowiem udany żart od przesady często dzieli cienka granica.

22Mar

Puffinsowa Wielkanoc

Uwielbiam Święta Wielkanocne! Co prawda maskonury znoszą kolorowe jajka, więc możecie powiedzieć, że idziemy na łatwiznę, ale jest w tym pewna mądrość. Im mniej sobie problemów bowiem przysporzymy na Święta, tym bardziej będziemy mogli się nimi cieszyć.

porządki

Już śpieszę wyjaśnić, o jakich problemach mówię. Spodziewacie się wizyty rodziny na Święta, trwają gorączkowe przygotowania i wszystko musi być przygotowane na ostatni guzik – goście przecież będą coś jeść, dom zaś musi być wypucowany do połysku. Skąd my to znamy, prawda?

Ale bez obaw, Maskonur Wam jak zwykle doradzi!

Zacznijmy od prostego pytania: jak chcemy spędzić nadchodzące Święta? Naprawdę. Zamiast podążać ślepo za konwencją, pomyślmy czy wolimy spędzić ten szczególny czas w domu, na łonie rodziny, czy też warto odwiedzić kogoś, kogo zaproszenie od jakiegoś czasu nie opuszcza magnesu na naszej lodówce? Jeśli zostajemy w domu, to ile osób będziemy gościć? Wreszcie, co uwielbiacie jeść na Święta Wielkanocne, a które potrawy zwykle zostają i nikt nie chce ich dojeść przez nadchodzący tydzień?

Warto odpowiedzieć sobie na powyższe pytania, albowiem zaoszczędzi nam to później wiele stresu i nieporozumień. Pozwoli nam ustalić dokładne świąteczne menu i zakupić z wyprzedzeniem potrzebne składniki. Dzięki większej ilości czasu będziemy też mogli dokładnie sprawdzić, ile składników świątecznych potraw w ogóle potrzebujemy, nie będą też nas kusić promocje, próbujące nam wcisnąć więcej za mniejsze pieniądze. Również domowe porządki okażą się w tym roku jedynie formalnością.

Tak przygotowani, możemy w spokoju malować wielkanocne pisanki i delektować rodzinną atmosferą Świąt Wielkanocnych.

1Mar

Ze sportem wśród zwierząt

Ludzie uwielbiają sportowe emocje, czy to obserwując je przed ekranem telewizora, czy też aktywnie biorąc udział w olimpijskich zmaganiach. Choć może Was to trochę zdziwić, również i nam, zwierzętom, takie współzawodnictwo nie jest obce.

piesek

Naprawdę nie żartuję! Już śpieszę z przykładami – mój przyjaciel Gołąb obwieścił niedawno, że bierze udział w wyścigu. Na początku pomyślałem sobie, że chodzi mu o jakieś amatorskie zawody, lecz szybko musiałem zrewidować mój stan wiedzy. Sama Wielka Brytania posiada bowiem aż sześć federacji wyścigowych, w których zrzeszeni trenerzy szkolą gołębie w trudnej sztuce powrotu do domu na czas. Konkurencja jest duża, obejmująca liczne kategorie gołębi, co więcej, sport ten jest popularny również na Tajwanie i RPA. Ale heca!

To nie wszystko – na słonecznych plażach San Diego w USA surfing uprawiają nie tylko ludzie, ale też… psy! Organizowane od co najmniej dekady mistrzostwa w surfingu czworonogów gromadzą co roku spory tłum gapiów, od których datki wspierają cele charytatywne. Ale to doprawdy młody sport, w zachodniej Turcji, na przykład, odbywają się od ponad dwóch tysięcy lat zapasy wielbłądów. Wsie, miasteczka, a nawet osoby prywatne wystawiają do tych zmagań swoich garbatych zawodników, a ten, który powali przeciwnika i zmusi go do opuszczenia areny, zostaje mistrzem nad mistrzami, krajanie zaś noszą go na swoich garbach.

Mimo wszystko jednak zapasy to honorowy sport, spróbujcie bowiem zaczepić australijskiego kangura, a szybko pokaże Wam, czym jest boks w jego rodzinnym kraju!

Przytaczam te przykłady, żeby pokazać, iż nie tylko ludzie potrafią poczuć dreszczyk sportowych wrażeń. Przyznajcie, moi drodzy, że od tej chwili wyjście z psem na spacer, bądź wspólny jogging, nabierają zupełnie nowego sensu. Bo skąd wiecie, czy poczciwy czworonóg nie oblicza wtedy ze stoperem Waszych postępów?

Microfood © Copyright 2013, All Rights Reserved