Kultura

12Lip

Zdrowa impreza z Master Puffinem

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem czasami zmęczony monotonią imprez, na które jestem zapraszany. Wszędzie to samo – siedzimy tylko, rozmawiamy na stare tematy, a już w ogóle jeśli gość nie pije alkoholu traktowany jest czasami niczym przybysz z kosmosu.

dzień-imprezy

Dlatego powiedziałem sobie: dosyć tego, następną imprezę organizuję sam! Obejdzie się bez chipsów, popcornu i innych niezdrowych dań. Uniknę też kaca-mordercy następnego dnia. Wszyscy będą się bawić doskonale, a moją imprezę zapamiętają nawet kolejne pokolenia! I choć zorganizowanie jej było wyzwaniem nie lada, energicznie zabrałem się do pracy.

Postanowiłem najpierw zadbać o rozkosze podniebienia dla moich gości. Zamiast napitych tłuszczem chipsów postawiłem na owocowe koreczki oraz mini-szaszłyki z warzywami. Do misek wsypałem owoce Puffins. Pomyślałem też o bezglutenowych bagietkach. Pokroiłem je na małe kawałki, posmarowałem serem i przyozdobiłem kawałkami łososia. Do tego jeszcze oliwki i przyprawy. Żebyście widzieli jak szybko takie kanapeczki znikały ze stołu podczas imprezy! Na to wszystko przyszykowałem jeszcze sałatki warzywne, wszystkie dzbanki napełniłem zaś owocowymi nektarami.

Dopiero wtedy mogłem przejść do obmyślania atrakcji wieczoru.

Zadanie początkowo wydawało się trudne. Zwykle właśnie w tym celu nalewa się alkohol do kieliszków zaproszonym. Żeby nie myśleć o atrakcjach, bo podchmieleni goście sami prędzej czy później coś wymyślą. Kiedy jednak zapisałem sobie na kartce wszystkie możliwe zabawy, którymi mogę uatrakcyjnić moja imprezę, aż oniemiałem. Było ich tak wiele!

Można przecież zabawić się ze znajomymi w kalambury albo państwa-miasta. Można wypróbować gusta muzyczne naszych gości w karaoke, bądź konkursach w rodzaju „Jaka to melodia”. Przetestujmy swój spryt i refleks zaproszonych w wielu zespołowych grach planszowych, których na rynku jest ostatnio prawdziwe zatrzęsienie. Żadna z nich jednak nie spełni swojego zadania, jeśli my, organizatorzy, nie będziemy w dobrym humorze. Dzieląc się z innymi pozytywną energią, robimy im przecież fantastyczny prezent.

Skąd to wiem? Bo impreza, o której piszę miała już miejsce. Wszyscy zaproszeni bawili się na niej wspaniale. Na drugi dzień, zamiast męczącego kaca, obudziło nas słońce za oknami oraz miłe wspomnienia z poprzedniego wieczoru.

28Cze

Master Puffin zaprasza na skateboarding!

  Skoro pogoda dopisuje, nie ma co siedzieć w domu! Siadajmy na rower, hulajnogę, bądź… deskorolkę. Tak! Przyznam szczerze, że sam ostatnio odkrywam uroki skateboardingu. Bardzo chciałbym się z wami podzielić garścią informacji na temat mojego nowego hobby.

deskorolka-link

  Deskorolka jaka jest, każdy widzi. Ot wygięta drewniana sklejka pokryta papierem ściernym, posiadająca do tego cztery kółka z łożyskami mocowanymi do dwóch osi. Jej budowa jest oczywiście bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, mnie jednak bardziej zainteresowała historia deskorolki. Ponoć ponad sześćdziesiąt lat temu zaprojektowali ją fani windsurfingu, którym nie wystarczało już szusowanie pośród fal! Postanowili przenieść swoje hobby również na suchy ląd i od razu okazało się, że taki sport to zupełnie inna para kaloszy…

Ewolucje, jakie można wykonać przy pomocy deskorolek doprawdy zapierają dech w piersiach. Airstick, liptricks, pogo – to tylko kilka obco brzmiących nazw. Nic Wam nie powiedzą, aż dopóki nie zobaczycie, co robi doświadczony skater na rampie. Skoki, obroty, półobroty, salta – wielokrotne drwiny z grawitacji uchodzą użytkownikom deskorolek na sucho. Oczywiście muszą być odpowiednio zabezpieczeni. Nawet najmłodsi adepci skateboardingu powinni nosić kaski i ochraniacze, nie mówiąc o odpowiednim obuwiu.

Skateboarding to nie tylko deskorolka. Skaterzy mają swoją własną subkulturę oraz sposób ubierania. Słownik nazw powietrznych ewolucji na deskorolce jest długi. Raczej nie da się go przyswoić w jeden wieczór. Mimo to gorąco namawiam do zabrania się za ów sport. Jeśli uwielbiasz aktywność fizyczną, a Twoje stopy wręcz pragną oderwać się od ziemi, spróbuj skateboardingu. Gwarantuję, że to rozrywka z jaką dotychczas nie miałeś do czynienia!

14Cze

Honorowe krwiodawstwo

14 czerwca przypada Światowy Dzień Krwiodawcy. Czy jest coś bardziej osobistego, co możemy dać drugiej osobie niż nasza krew? Pewnie, że trochę boli jej pobieranie, ale jak nie wiele to znaczy w porównaniu do uratowania komuś życia po ciężkim wypadku.

dzień-krwiodawcy

Z doświadczenia wiem, że wielu ludzi wymawia się od tego szlachetnego obowiązku brakiem czasu. A przecież wizyta w punkcie krwiodawstwa nie zajmuje długo, ba, sam akt oddania krwi trwa około dziesięć minut. Pokutuje ponadto wiele szkodliwych stereotypów na temat krwiodawstwa. Boimy się, że na przykład oddawanie krwi spowoduje długotrwałe osłabienie organizmu, albo że w punkcie krwiodawstwa zarazimy się czymś nieprzyjemnym.

Wszystko to są niezbyt wiarygodne wymówki. Myślmy pozytywnie! Czy wiecie, że 450 ml naszej krwi może uratować życie nawet trzech osób? Osłabienie nam nie grozi, zwłaszcza że praktycznie od ręki otrzymamy posiłek regeneracyjny – czekoladę, wafle i sok. Sprzęt w punktach krwiodawstwa jest sterylny i żadne zakażenie nam nie grozi. Jakby tego było mało, legitymacja honorowego krwiodawcy uprawnia nas do wielu zniżek oraz przywilejów, no i na pewno dodaje nam atrakcyjności w oczach płci przeciwnej 😉 Czy mam wymieniać korzyści dalej?

Żeby jednak nie było, że krwiodawstwo to tylko same przyjemności, przed udaniem się do odpowiedniego punktu musimy pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze nie możemy zapomnieć o wzięciu ze sobą dowodu osobistego, bądź innego dokumentu ze zdjęciem. Po drugie, aby oddać krew musimy być zdrowi. Po trzecie wreszcie na dzień przed samym zabiegiem powinniśmy wypić przynajmniej dwa litry wody, unikać alkoholu i dobrze się wyspać. Jest w tych ograniczeniach głębszy sens, ponieważ jeśli chcemy, by ktoś skorzystał z naszego najcenniejszego daru, sami powinniśmy dbać o formę i zdrowie, prawda?

A teraz, do punktu krwiodawstwa, naprzód marsz! Nie dajcie się wyprzedzić maskonurowi 😉

 

31Maj

Pomysły na aktywny Dzień Dziecka

  Pierwszy czerwca tuż tuż i wielu z nas zapewne zastanawia się, jak zaskoczyć nasze pociechy. Otóż nie szukajcie dalej, Maskonur Was wyręczy! Jak zwykle mam głowę pełną pomysłów i doradzę, jak spędzić Dzień Dziecka mądrze, pysznie i przyjemnie!

rodzinka

Wiem, na co dzień często jesteśmy zabiegani i zawsze pojawia się pokusa, aby Dzień Dziecka sobie „wykupić”. Nowa gra komputerowa, książka albo film na DVD z pewnością ucieszą najmłodszych i zajmą ich na wiele godzin, musimy sobie jednak odpowiedzieć na pytanie – czy o to właśnie w Dniu Dziecka chodzi? Skoro Twoje dziecko ma swój dzień, to czy nie zasługuje na najlepszy możliwy prezent, obecność swojego rodzica w nim?

Tak więc schowaj pieniądze do portfela, przydadzą się później 😉 Teraz pomyśl, jaka forma aktywności sprawi Twojemu dziecku najwięcej frajdy?

Może piknik? Jeśli pogoda dopisze, trudno sobie wyobrazić przyjemniejszą formę spędzania czasu niż posiłek na wolnym powietrzu. Można z tej okazji upiec ciasto, albo ulubione croissanty naszego malucha. Piknik to także doskonała okazja do puszczania latawców, zabawy w chowanego, albo wycieczki rowerowej, bo jakoś trzeba przecież na miejsce pełne zieleni dojechać. A co, jeśli pogoda nie dopisze? Nic straconego! Jest jeszcze przecież kryty basen – okazja do popluskania sobie jest doprawdy trudna do odrzucenia.

Masz ochotę na bardziej inspirujące popołudnie? Przejrzyj repertuar okolicznych teatrów, może jakieś przedstawienie rozbawi Twoje dziecko lub poszerzy jego horyzonty. Takim samym celom posłuży wizyta w muzeum albo w kinie. Jeśli trafnie wybierzesz film, pierwszego czerwca bawić się będzie cała rodzina! Oczywiście pamiętaj o wcześniejszej rezerwacji biletów – nie tylko Twoje maluchy świętują Dzień Dziecka 😉

Gdziekolwiek jednak się wybierzesz pamiętaj, że to Twoja obecność w tym dniu jest dla Twojej pociechy najważniejsza, masz więc obowiązek dobrze się bawić! Dlatego zaplanuj Dzień Dziecka dobrze, niech uśmiechy, a także wyborna zabawa, wyprą w nim uczucie znudzenia i rutyny!

24Maj

W poszukiwaniu mlecznej alternatywy

Ostatnio zauważyłem, że picie mleka przestało być czynnością miłą, a zaczęło budzić wątpliwości, a nawet kontrowersje! Podczas gdy zwolennicy i przeciwnicy krowiego napoju wymieniają się argumentami, ja postanowiłem poszukać dla niego zdrowej alternatywy!

mleko-link

A poprzeczkę postawiono doprawdy wysoko! Krowie mleko jest bogate w białko i wapń, co więcej posiada również lipidy bardzo potrzebne naszej skórze. Z drugiej strony jego przeciwnicy podnoszą argument, że te same zalety są zarazem wadami. Dowodzą na przykład, że białka i wapnia w krowim mleku jest po prostu za dużo, bo przecież człowiekowi (a zwłaszcza maskonurowi!) potrzeba ich znacznie mnie niż cielakowi. W dodatku posiada ono laktozę, której organizmy wielu ludzi, także dzieci, najzwyczajniej nie tolerują. I bądź tu mądry!

Na szczęście natura zapewniła nam kilka roślinnych alternatyw dla krowiego mleka.

Pierwszą, najpopularniejszą, stanowi mleko sojowe. Jest bogate w białko, posiada też wapń i fosfor. Stanowi również źródło witaminy B6 i kwasu foliowego. Niestety, tak jak laktoza w mleku, także soja może powodować alergię…

Z kolei mleko migdałowe do tradycyjnych zalet białego napoju dodaje błonnik, ma także bardzo przyjemny smak, o orzechowym akcencie.

Mleko ryżowe, choć smaczne i pozbawione laktozy, samo w sobie nie posiada wielu zalet poprzednich produktów, dlatego producenci nierzadko wzbogacają je dodatkowymi składnikami.

Obfite w węglowodany i witaminy mleko owsiane bardzo przypadnie do gustu ludziom o problemach żołądkowych.

Wreszcie mamy jeszcze mleko kokosowe (moje ulubione!) W rejonach Pacyfiku ten gęsty płyn jest uważany za uniwersalne lekarstwo – ma zbawienny wpływ na wątrobę, kości oraz układ trawienny. Jeśli już szukać minusów, to jest ono bardzo kaloryczne, no ale nie ma w końcu rozwiązań idealnych, prawda?

Jak widzicie jest w czym wybierać, dlatego nawet najbardziej wybredni „mlekopijcy” znajdą wśród powyższych napojów coś dla siebie!

17Maj

Master Puffin odwiedza muzeum

Aktywny wypoczynek to jedno, ale nie samym sportem człowiek żyje! Także mózg potrzebuje treningu. Nadchodząca Noc Muzeów daje doskonałą okazję do zwiedzenia miejsc, które skrywają niezwykłe skarby naszej przeszłości.

muzeum-link

Dlaczego muzeum, zapytacie? Można przecież spędzić ten sam wieczór na oglądaniu TV, bądź czytaniu książki. W ten sposób również zdobywamy wiedzę, tyle że komfortowo i bez potrzeby wychodzenia z ciepłego domu.

Tylko, że wiedzieć, to nie to samo, co doświadczyć. Pomyślcie, że eksponaty w muzealnych gablotach są nie tylko martwymi przedmiotami, ale świadkami nieskończonej liczby wydarzeń. To wspaniałe historie, przygody, dramaty, a czasami komedie zamknięte w zabytkach z przeszłości. Dlatego zawsze sądzę, że oprócz głowy otwartej na wiedzę, człowiek musi przede wszystkim zabrać ze sobą do muzeum wyobraźnię, bo tylko dzięki niej doświadczenie ze zwiedzania będzie pełne, a my bogatsi o wiedzę.

Co więcej, wyjście do muzeum jest także doskonałą okazją do spotkania z bliskimi. Do przeżycia wraz z nimi tej przygody, którą na przykład przy czytaniu książki przeżywamy sami. Nie wierzycie? Wyobraźcie sobie zachwyt Waszych młodych podopiecznych, kiedy opowiadacie im mrożącą krew w żyłach opowieść na temat jednego z eksponatów. Albo zobaczcie oczami wyobraźni uśmiech na ustach ukochanej osoby, kiedy razem staniecie przed pamiątką po ludziach, których historia tak bardzo przypomina Wasze własne doświadczenia. Jest w takim przeżywaniu przeszłości trochę magii, prawda? Można nawet dać się nieźle wciągnąć!

Mam nadzieję, że nie muszę Was dłużej przekonywać do wspólnego zwiedzania i 21 maja spotkamy się razem w jednym z muzeów. Tylko nie zdziwcie się, jeśli zobaczycie przed jakimś szczególnie frapującym zabytkiem zamyślonego maskonura!

10Maj

Segreguj śmieci z Maskonurem!

Kosze na śmieci, których zawartość zaraz wysypie się na ulicę, albo leśne łąki pełne leżących papierków i butelek – skąd my znamy takie widoki? Ludzie wykazują się dużą ignorancją w stosunku do środowiska naturalnego i czuję, że muszę przywołać ich do porządku!

śmieci

Choć myśl ta może się wydawać wielu osobom niepokojąca, śmieci nie znikają w momencie, w którym wrzucamy je do śmietnika. One wciąż tam są i pozostaną, póki ręka ludzka, lub natura coś z nimi nie zrobią. Najskuteczniejsze są zdecydowanie działania przyrody, jednak… na ich efekty musimy czekać bardzo długo. Tymczasem nierzadko wyrzucone przez nas odpadki mogą być groźne lub przynajmniej uciążliwe dla środowiska naturalnego. Jeśli zadziała z kolei ręka ludzka, śmieci trafią na wysypisko. Ich wpływ na nasze środowisko będzie tam mniejszy, ale powiedzmy sobie szczerze, w tempie, w jakim produkujemy odpady, cała Ziemia niedługo stanie się jednym wielkim składowiskiem śmieci!

Co więc robić? Odpowiedzią na to pytanie jest recykling śmieci.

Na pewno rzuciły Wam się w oczy kolorowe pojemniki, ozdabiające ulice wielu miast. Otóż warto przypomnieć sobie – co dane kolory oznaczają. Do pojemnika niebieskiego wrzucamy papier, a więc najłatwiejszy do ponownego przetworzenia surowiec. Z kolei zieleń zaprasza do swojego wnętrza szkło – głównie butelki i słoiki. Tworzywa sztuczne i metale znajdą miejsce w pojemniku żółtym, tylko nie wrzucajcie tam plastikowych zabawek, albo opakowań po lekach!

Zapewne wielu czytelnikom nie muszę przypominać o zaletach recyclingu, ale wiadomo, lepiej powiedzieć coś dwa razy niż wcale. Segregowane śmieci trafiają do przetwórni, gdzie surowiec z nich zostanie ponownie wykorzystany. Dzięki temu nasze środowisko naturalne będzie czystsze, a my zapobiegniemy marnotrawstwu. Szkło bowiem z naszych śmieci wróci do nas w postaci butelek, papier w postaci kartek notatnika, a dobrze spełniony obowiązek w postaci uśmiechu na twarzach najbliższych!

3Maj

Master Puffin i lekcja na temat Konstytucji 3 maja

Dzisiaj Polacy obchodzą ważny dzień – 225. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja. Tak jest, ponad dwieście lat temu Polacy podjęli się chyba najtrudniejszego zadania, jakie może wyznaczyć sobie człowiek – odmianę samego siebie.

3-maja-link

Bez obaw, nie zamierzam tutaj prowadzić lekcji historii – tych na pewno otrzymacie dzisiaj sporo, nierzadko bardzo wartościowych. Nie będę też wchodzić w szczegóły samego przedmiotu obchodów. My maskonury żadnych konstytucji nie mamy i raczej nie potrzebujemy, gdyż nasze życie wyznaczają dużo prostsze prawa natury.

Chciałbym tylko, przy okazji dzisiejszego dnia, wspomnieć o pewnej bardzo ważnej kwestii. Wszyscy mamy jedno życie i powinniśmy o nie dbać, dla dobra swojego i najbliższych. A jednak, powiedzmy sobie szczerze, na co dzień popełniamy bardzo wiele błędów. Spójrzmy na nasze kontakty z rodziną i przyjaciółmi, na naszą dietę i styl życia. Na pewno znajdziemy w nich wiele rzeczy do poprawy. Sposób, w jaki traktujemy innych ludzi, albo to, czym karmimy swoje ciała ma przecież ogromne znaczenie dla naszego zdrowia. Wolimy niestety często udawać, że wszystko jest w porządku, nierzadko też odkładamy potrzebne zmiany na później – tę magiczną krainę, która nigdy nie nadchodzi.

A przecież jeśli jakaś nauka z uchwalenia Konstytucji 3 maja płynie, to właśnie taka, że siła do zmian tkwi w nas samych. Że musimy wreszcie spojrzeć w lustro i podjąć decyzję, czy chcemy być zdrowi i szczęśliwi, czy może będziemy czekać, aż zdarzy się jakieś nieszczęście, którego nikomu nie życzę!

Dlatego radzę dobrze, jeśli chcecie dać komuś do zrozumienia, że Wam na nim zależy – zróbcie to teraz! Jeśli zawsze chcieliście mieć zdrową i wysportowaną sylwetkę, czas wreszcie ruszyć się z kanapy, a piwo i słodycze zastąpić owocami. Posłuchajcie maskonura! Trzeciego maja weźcie los w swojej ręce (albo skrzydła), a potem nie puszczajcie go przez cały rok.

26Kwi

Majówkowy grill z Master Puffinem

Są osoby, dla których majówka nieodłącznie wiąże się z zapachem skwierczącego węgla, a także grilla, na którego kracie skwierczą sobie kiełbaski. A co, jeśli zapragniemy widzieć na naszym stole zgoła inne, bardziej przyjazne zwierzętom przysmaki?

grill-majówka-wlsciwy

Już śpieszę zapewnić, że wybór dań będzie wtedy całkiem wielki i na pewno nie pójdziecie na majówkę spać głodni, o nie!

Zacznijmy od warzyw. Ziemniaki, pomidory, bakłażany, pieczarki, tudzież papryka – wszystkie one nadadzą się doskonale do podsmażenia. Z warzyw możemy wykonać szaszłyki, przetykając paprykę oraz cebulę na zmianę z bakłażanem, bądź serem tofu. Faszerowane ryżem i pietruszką pomidory znikną z majówkowego stołu szybciej niż stres podczas długiego weekendu. Wreszcie nie lada gratką będzie też grillowany burger z ciecierzycy, który w towarzystwie innych warzyw oraz bułki stanowi danie wyglądające tak smacznie, że zjemy go samym niemal wzrokiem.

Przejdźmy do owoców. Jako dodatki do grillowanych warzyw sprawdzą się doskonale – limonki, plastry ananasa i cytryny, pomarańcza, a także jabłka. Zwykłe, suszone, puffinsowe, dodadzą naszym grillowanym potrawom słodkawego, bądź kwaśnego smaku, a także witamin.

Jeśli jednak zamierzamy grillować bez mięsa, pamiętajmy o ziołach, przyprawach i marynacie. Bez pieprzu, kminu, czy granulowanego czosnku nasze potrawy stracą zaletę w postaci wyjątkowego aromatu. Tak samo odpowiednio przyrządzona marynata z oliwy, tymianku, bazylii i rozmarynu (już kończę, bo dosłownie cieknie mi ślinka na samą myśl!) zapewni grillowanym warzywom niezapomniany smak, zapach zaś wydobywający się z Waszego ogródka przywoła do niego sąsiadów i znajomych, którzy ponoć nie mieli czasu wpaść nawet na chwilkę 😉

12Kwi

Puffinsowa miłość do czekolady

12 kwietnia to dzień, na dźwięk nazwy którego niejednemu z nas przyjdzie ochota oblizania warg. Jest to bowiem Dzień Czekolady, tego istnego skarbu wśród słodyczy, rozkoszy dla podniebienia oraz smakołyków zdolnych rozświetlić każdy, nawet najbardziej szary dzień.

czekolada

Mało kto zdaje sobie sprawę, że czekolada ma historię dłuższą niż niejedna opisywana dotychczas przez nas potrawa. Już cztery tysiące lat temu Indianie zamieszkujący dzisiejsze pogranicze Meksyku i Hondurasu spożywali napój czekoladowy, powstały ze sproszkowanych nasion owoców kakaowca. Uważali przy tym ów przysmak za wielki rarytas, na tyle cenny, że służył zamiast pieniędzy w wielu transakcjach handlowych. Przyznam szczerze, że nie dziwię się specjalnie owym dawnym ludziom, bowiem sam zrobiłbym za tabliczkę smakowitej czekolady niejedno.

Nasiona kakaowca przejęli po starożytnych Majach Aztekowie, do Europy zaś przywieźli je hiszpańscy konkwistadorzy w XVI wieku. Rychło zaczęto uważać czekoladę za napój o zbawiennym wpływie na zdrowie, dodawano doń cukru, bądź miodu, aby osłodzić tradycyjnie gorzki smak. W 1846 roku brytyjska rodzina Fry wprowadziła na rynek pierwszą tabliczkę czekolady – resztę historii już znacie, obserwujecie i spożywacie ją bowiem na co dzień w postaci napoju, tabliczki z różnymi dodatkami, a także rozpływających się w ustach pralin z migdałami.

Czy czekolada rzeczywiście jest tak zdrowa, jak twierdzili przodkowie ludzi? Nie da się ukryć, że ma niezaprzeczalne atuty – ponad 600 substancji, które pozytywnie wpływają na zdrowie. Wspomaga krwiobieg w naszym organizmie, poprawia nastrój, spośród wszystkich słodyczy jest też stosunkowo najmniej niebezpieczna dla zębów. Niestety ma również i minusy – jest bardzo kaloryczna, zwłaszcza w swoich słodzonych odmianach, jak pokazują też badania, czekolada może uzależniać. Cóż, na to ostatnie żadnego naukowego dowodu nie potrzebuję! 😉

Microfood © Copyright 2013, All Rights Reserved